Szanowny Panie Prezydencie,
My, niżej podpisani rodzice krakowskich dzieci w wieku niemowlęcym, przedszkolnym i szkolnym, oraz osoby postronne popierające ten protest, zwracamy się do Pana z prośbą o zaprzestanie szukania oszczędności i łatania miejskiego budżetu kosztem miejskich placówek oświaty.
Uważamy, że przedstawione przez Pana zastępczynię, panią Annę Okońską-Walkowicz, ostatnie pomysły na uzdrowienie finansów krakowskiej oświaty są w najwyższym stopniu szkodliwe, a najwięcej na ich realizacji stracą nasze dzieci. Dotyczy to zarówno kwestii likwidacji, którą eufemistycznie nazywa się reorganizacją, szkolnych i przedszkolnych stołówek, jak i redukcji etatów nauczycielskich w przedszkolach.
Ten pierwszy projekt, który - co przyznała pani Okońska - Walkowicz - doprowadzi do wzrostu cen za posiłki, w oczywisty sposób przełoży się na wzrost liczby dzieci niedożywionych. Na dodatek dyrektorzy placówek oświatowych, których projekt ten dotyczy, utracą możliwość bezpośredniej kontroli nad stołówkami - zastąpione przez catering lub prywatną działalność gospodarczą dotychczasowego personelu nie będą już pod bezpośrednim zwierzchnictwem dyrektora.
Drugi projekt - redukcja etatów nauczycielskich w przedszkolach - to bezprecedensowy zamach na bezpieczeństwo dzieci, które powierzamy tym placówkom. Nie może być tak, że 25 malutkich dzieci znajduje się pod opieką zaledwie jednego nauczyciela. Jeśli pani Okońska - Walkowicz uważa inaczej, to proponujemy, aby na tydzień została nauczycielem przedszkolnym sama z taką gromadką maluchów.
Rozumiejąc konieczność racjonalizacji wydatków proponujemy usztywnienie umów między przedszkolami a rodzicami. Dziś rodzic może zadeklarować np. 9 godzin opieki dziennie, a przyprowadzić dziecko tylko na 7 nie płacąc za pozostałe dwie godziny. Powoduje to niemożność rozsądnego planowania budżetu placówki. Dlatego usztywnienie mogłoby polegać na tym, że jeśli zadeklarowano 9 godzin, to za tyle trzeba zapłacić co najmniej (więcej jeśli z jakiejś przyczyny dziecko zostanie w przedszkolu dłużej). Przez analogię można na to popatrzyć jak na zamawianie jedzenia w restauracji - jeśli zamówimy przystawkę, danie główne i deser, ale deseru nie zjemy, nie zwalnia to z obowiązku zapłacenia za niego.
Apelujemy o ponowne przemyślenie powyższych kwestii biorąc tym razem pod uwagę opinie wszystkich zainteresowanych stron - krakowskiego magistratu, ale także pracowników oświaty oraz rodziców, a nade wszystko dobro dzieci.
Z wyrazami szacunku,
niżej podpisani