LIST OTWARTY WS. PARLAMENTARNEJ WALKI Z TZW. GENDERYZMEM
Podpisz teraz
Donald Tusk
Premier RP
Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu RP
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Pełnomocnik Rządku ds. Równego Traktowania
Szanowni Państwo,
ze smutkiem po raz kolejny zabieram głos ws. patologicznych sytuacji, które mają miejsce w polskim parlamencie.
Pomysł na to, by zespoły parlamentarne działające w parlamencie i zrzeszające parlamentarzystów, mogły być uznawane za działalność inną niż polityczna uważam jednoznaczenie za patologiczne psucie prawa. Mam także poważne wątpliwości, czy zapisy takie nie są sprzeczne z polską Konstytucją. Jestem natomiast przekonany, że służą one za sposób obchodzenia zapisów Konstytucji, która w sposób jednoznaczny zobowiązuje parlamentarzystów do zachowania neutralności religijnej, filozoficznej czy światopoglądowej.
O tym, że zespoły parlamentarne traktowane są jako oficjalny sposób działania politycznego świadczy zresztą podejście, jakie mają do nich sami parlamentarzyści. Wystarczy wspomnieć działalność Beaty Kempy, która zespół STOP GENDER traktuje jako miejsce politycznego przeciwdziałania zjawiskom, które ocenia negatywnie, a co do których winna zachować konstytucyjnie nakazaną neutralność.
Jak sądzę, działania sprzyjające obchodzeniu Konstytucji winny zostać ukrócone. Zwłaszcza, gdy służą sianiu nienawiści, demagogii i obrażaniu obywateli, którzy - co niezmiennie należy podkreślać - finansują działalność polskich parlamentarzystów.
Niech przykładem będzie wczorajszy "wykład" Dariusza Oko na zebraniu Zespołu Parlamentarnego ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski. Padły tam stwierdzenia, które w parlamencie pojawić się nie powinny i które stanowią oburzające naruszenie moich (i nie tylko moich) dóbr osobistych.
Po pierwsze, parlament nie jest miejscem, w którym powinno dochodzić do obrażania ateistów. Wcale nie jest tak, że istnienie Boga jest oczywiste (wiedział o tym doskonale Tomasz z Akwinu). Utrzymywanie, że odrzucanie istnienia Boga jest czymś podobnym do negowania tego, że świeci słońce, jest pokazywaniem
ateistów jako ludzi co najmniej nieracjonalnych.
Po drugie, parlament nie jest miejscem do przekonywania, że ateiści są niemoralni (w tym, że są seksoholikami w odróżneiniu od katolików) i że aksjologia katolicka jest jedynym sposobem moralnego życia. O tym, że nie-katolicy mogą być dojrzali moralnie wiedział już przywołany wyżej Tomasz z Akwinu.
Po trzecie, parlament nie jest miejscem, do siania demagogicznych aluzji, zrównujących gender studies i politykę równościową państwa z nazizmem, komunizmem, ofiarami Auschwitz i innych miejsc eksterminacji.
Po czwarte, parlament nie jest miejscem, w którym rozptrywać należy wewnętrzne czy zewnętrzne zagrożenia wymyślane przez Kościół Katolicki , ani dyskutować kwestie teologiczne - obie instytucje, w myśl Konstytucji, działają autonomicznie.
Po piąte, parlament nie jest miejscem, w którym można oficjalnie łamać sferę intymności obywateli. Opowieści Dariusza Oko o seksie analnym, porównywanie go do działania samochodowego tłoka w rurze wydechowej, opowieści o kale i zakażeniach nie liczą się ani z tym, że seks analny nie jest seksem
zarezerowanym dla homoseksualistów, ani z tym, że zasadniczo przestrzega się higieny osobistej, ani z tym, że opowieści te są jawną i wykrzywioną krytyką tych elementów życia osobistego, których wolność realizacji i intymność gwarantuje Konstytucja.
W związku z powyższym "wykładem" domagam się przeprosin od Władz parlamentu, które pozwalają na lekceważenie zapisów konstytucji, naruszanie kultury dyskusji, sianie demagogii i nienawiści, a także budowanie negatywnego obrazu dużej części polskiego społeczeństwa.
Domagam się także działań, które będą przeciwdziałać patologicznym sposobom obchodzenia zapisów Konstytucji, nakładającym na parlamentarzystów obowiązek neutralności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej.
Proponuję także, by działania nie-polityczne, prowadzone w ramach parlamentu przez parlamentarzystów zamienić z Zespołów na klubokawiarnie - prowadzone z pieniędzy osób zainteresowanych. Jako podatnik nie mam ochoty utrzymywać parlamentarzystów, którzy lekceważą usawę zasadniczą i w imię ideologicznej walki spotwarzają obywateli.
List podaję do publicznej waidomości.
Z szacunkiem,
Marcin Bogusławski
Jeśli masz już konto zaloguj się, w przeciwnym razie zarejestruj się za darmo, a następnie podpisz petycję, wypełniając poniższe pola.
Email i hasło będą danymi Twojego konta, będziesz mógł podpisywać inne petycje po zalogowaniu.
Kontynuuj z Google